Czym są „strefy śmierci”?

Martwe obszary wodne, na których wymarło wszelkie życie – czyli nasze strefy śmierci. Eksperci z NASA opracowali mapę stref śmierci z całego świata. W 2008 roku zarejestrowanych było ich aż 405. Jedne z największych znajdują się na Bałtyku. Są to obszary dotknięte eutrofizacją, czyli zakwitem wody. Bezpośredni skutek tego zjawiska możesz zaobserwować latem, kiedy to obowiązuje zakaz wchodzenie do wody z powodu sinic. Eutrofizacja jest ogromnym wyzwaniem dla Morza Bałtyckiego. Na obszarach dotkniętych tym zjawiskiem umiera wszelkie życie.
Kto jest winny?
Morze Bałtyckie otoczone jest lądem, gdzie rozwija się rolnictwo. I to właśnie ono typowane jest jako główny winowajca. Aby zwiększać plony w rolnictwie stosowane są nawozy sztuczne i naturalne. Oba zawierają związki azotu i fosforu. Resztki nawozów, niespożytkowanych przez rośliny, oraz odchody zwierząt wraz z deszczem spływają do wód gruntowych i rzek. W ten sposób azotany, oraz fosforany niesione przez wody rzek trafiają do morza. Duża ilość związków odżywczych w morzy, oraz wysoka temperatura przyczyna się do zakwitu glonów i sinic. To prowadzi do zmętnienia wody i ograniczenia dopływu słońca do dna morza, a jest ono niezbędne do procesu fotosyntezy. Kiedy kończy się zakwit, martwe glony opadają na dno. Na dnie morza martwa materia rozkładana jest przez bakterie tlenowe, lecz w tym procesie intensywnie zużywany jest tlen przez co po pewnym czasie zaczyna go brakować innym żyjącym tam organizmom. Gdy go brakuje rozkład kontynuowany jest prze bakterie beztlenowe, które uwalniają do środowiska szkodliwy dla organizmów siarkowodór. W ten sposób powstają strefy śmierci.
W latach 60 czy 70 nie było podobnych problemów. Przyroda radziła sobie z nadwyżkami azotu i fosforu. Sytuacja uległa zmianie, kiedy to ludzie postanowili zwiększyć produkcję żywności. Zaczęto stosować nawozy naturalne, a nie sam obornik i kompost jak to było wcześniej. Obecnie prognozy nie wyglądają pozytywnie. Sukcesywnie zwiększać się będzie liczba ludności, a wraz z nią zapotrzebowanie na żywność. Jeśli jednak masz możliwość wyboru to wiedz, że krowa najpierw musiała zjeść kukurydzę, żebyś Ty mógł zjeść hamburgera. Czy nie mądrzej było by gdybyś to Ty zjadł tą kukurydzę? Weganizm nie jest rozwiązaniem problemu. Ale ograniczenie spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego być może tak. Dzięki temu możesz przyczynić się do pozytywnych zmian.
Wspieraj zrównoważone rolnictwo.











